KOSMOS MISJE KOSMICZNE

BepiColombo odłączyła moduł MTM, zaczynając fazę wejścia na orbitę Merkurego

7 września 20263 min czytania
Udostępnij f in X

BepiColombo wykonała kluczowy krok w stronę wejścia na orbitę Merkurego. 3 września 2026 roku udało się odłączyć od sondy moduł transportowy MTM, który przez lata odpowiadał za zasilanie i napęd podczas przelotu przez wewnętrzny Układ Słoneczny. To otwiera właściwą, wieloetapową fazę „dostarczania” misji na miejsce.

Odłączenie MTM to dla wspólnej misji ESA i JAXA moment symboliczny i praktyczny zarazem. Symboliczny, bo kończy ośmioletni etap podróży. Praktyczny, bo po wykonaniu swojego zadania MTM nie jest już potrzebny w dalszych manewrach prowadzących do orbitowania wokół planety.

Droga do Merkurego wymagała cierpliwości i precyzji.
W opisie ESA podkreślono skalę dotychczasowej trasy: przez osiem lat BepiColombo przebyła 9,9 miliarda kilometrów i wykonała dziewięć przelotów w pobliżu planet. MTM był „koniem roboczym” tej wędrówki, dostarczając energię oraz umożliwiając użycie zaawansowanego napędu elektrycznego zasilanego energią słoneczną.

Najprościej mówiąc, taki napęd działa inaczej niż silniki chemiczne: zamiast krótkich, mocnych impulsów daje delikatny, ale długotrwały „ciąg”, który można utrzymywać przez wiele dni, tygodni, a nawet miesięcy, zużywając mniej paliwa. To właśnie ta oszczędność i ciągłość były kluczowe dla skomplikowanej trasy do Merkurego.

Potwierdzenie przyszło z dużym opóźnieniem.
Sam moment odłączenia był dla kontroli misji szczególny także z powodu odległości. Zespół w ESOC w Darmstadt musiał poczekać na potwierdzenie sygnałem z sondy. Najpierw pojawiła się wstępna wskazówka w danych Dopplera, a dopiero później nadeszło pełne potwierdzenie w telemetrii. Po separacji pozostała część zestawu statków weszła w tryb bezpieczny i przeorganizowała ustawienie, zanim przesłała status na Ziemię.

To początek długiej sekwencji wejścia na orbitę.
W przeciwieństwie do wielu misji międzyplanetarnych, „przybycie” nie jest tu jedną chwilą, lecz sześciomiesięcznym ciągiem zaplanowanych manewrów. Jak opisano w artykule ESA, po MTM kolejnym ważnym krokiem będzie odłączenie Mio. Następnie zespół ma korygować trajektorię z użyciem napędu chemicznego MPO, a dalsze etapy doprowadzą do rozdzielenia dwóch orbiterów i wejścia na docelowe orbity naukowe.

MTM, pozbawiony własnej anteny i komputera pokładowego, ma pozostać nieaktywny na stabilnej orbicie wokół Słońca. Dla BepiColombo to pożegnanie z modułem, bez którego ta podróż nie byłaby możliwa, i jednocześnie spokojny start najbardziej wymagającego fragmentu misji w pobliżu Merkurego.

Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: ESA