Badania nad życiem pozaziemskim od lat krążą wokół dwóch typów tropów: śladów biologii i śladów zaawansowanej technologii. Jak opisano w artykule Space.com, coraz częściej pada jednak pytanie, czy nie pomijamy oznak inteligencji, które nie są ani jednym, ani drugim.
Między biosygnaturami a technosygnaturami jest jeszcze miejsce.
Biosygnatury to możliwe oznaki procesów biologicznych, a technosygnatury mają wskazywać na technologię, którą dałoby się wykryć z daleka. Problem w tym, że inteligencja nie musi od razu oznaczać radia, laserów czy wielkich budowli. Co z cywilizacją lub istotami, które są „ponad mikrobami”, ale jeszcze nie wytwarzają sygnałów, jakie zwykle kojarzymy z kosmiczną łącznością?
Noosemiotyka próbuje opisać ślady umysłu w materii.
W tej luce ma się mieścić podejście zwane noosemiotyką. Najprościej mówiąc, chodzi o badanie tego, jak świadomy umysł odciska się w świecie materialnym. Z tym wiąże się pojęcie noosfery, rozumianej jako „sfera myśli” otaczająca planetę, a w nowszych ujęciach także jako pewien zbiorowy, planetarny efekt działania wielu umysłów. W takim podejściu potencjalny ślad istnienia noosfery nazywa się noosygnaturą.
Chleb jako przykład, że inteligencja zostawia ślady.
Autorka opisywanych prac, astrobiolożka Julia DeMarines, używa celowo zaskakującego przykładu: chleba. Nie chodzi o to, że bochenek byłby kosmicznym sygnałem jak nadajnik, tylko o to, że jest wytworem historii, wiedzy i intencji. Takie rzeczy nie powstają „same”, a ich złożoność i zmienność w czasie zdradza rozwój inteligencji oraz sposobów działania.
Do opisu tej złożoności DeMarines odwołuje się do tzw. teorii składania. To koncepcja z chemii, która próbuje mierzyć, ile minimalnych kroków potrzeba, by „złożyć” dany obiekt lub strukturę. Tę liczbę ujmuje się jako wskaźnik składania. W praktyce pomysł jest prosty: jeśli w jakimś ciągu wytworów rośnie liczba kroków potrzebnych do ich powstania, może to wskazywać na narastającą złożoność i kolejne „progi” rozwoju.
Najtrudniejsze pytanie brzmi, czy da się to zobaczyć z Ziemi.
Archeologiczne ślady w rodzaju narzędzi, pisma czy wytworów żywnościowych wymagają bycia na miejscu. DeMarines przyznaje, że na obecnym etapie myśli raczej o metrykach i progach złożoności niż o tym, co konkretnie można wykryć teleskopem. Mimo to wskazuje przykład, który mógłby być istotny z daleka: zmiany w atmosferze wynikające z praktyk rolniczych, takie jak dodatkowe emisje związków azotu, które zaburzają równowagę obiegu azotu.
To prowadzi do przewrotnego wniosku: jeśli takie noosygnatury są wykrywalne, to „widoczność” ziemskiej inteligencji mogłaby zaczynać się wcześniej niż epoka emisji radiowych, tradycyjnie uznawana za początek naszej obecności w kosmosie.
Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Space.com



