KOSMOS ODKRYCIA KOSMICZNE

Hubble i James Webb odkryły 27 nowych obiektów daleko za Neptunem

14 września 20263 min czytania
Udostępnij f in X

Kosmiczne Teleskopy Hubble’a i Jamesa Webba wspólnie wypatrzyły 27 nowych, bardzo małych obiektów krążących daleko poza orbitą Neptuna. Odkrycie jest ważne, bo sugeruje, że te drobne „okruchy” Układu Słonecznego zachowały bardziej pierwotny wygląd, niż przewidywały modele ich historii.

To tak zwane obiekty transneptunowe, czyli niewielkie, lodowe ciała znajdujące się w zewnętrznych rejonach Układu Słonecznego. W tym przeglądzie wszystkie nowo znalezione obiekty mają mniej niż 40 kilometrów średnicy, a najmniejszy ma około 10 kilometrów. Jak opisano w artykule Space.com, obserwacje te sięgają granic możliwości obu teleskopów, bo mówimy o celach skrajnie słabych.

Małe obiekty okazały się zaskakująco „nienaruszone”.
Modele powstawania takich ciał sugerowały, że najmniejsze z nich powinny być silnie „przemieszane” przez uderzenia i kolizje. W praktyce oznaczałoby to inne własności powierzchni, a więc i inne barwy, niż w przypadku większych obiektów. Tymczasem analiza barw i składu wskazała odwrotny obraz: nawet najmniejsze obiekty wyglądają tak, jakby w dużej mierze zachowały pierwotne cechy z czasu narodzin Układu Słonecznego.

Zimne i gorące populacje mówią o przeszłości orbit.
Część obiektów transneptunowych należy do Pasa Kuipera i porusza się po dość regularnych orbitach blisko „płaszczyzny” Układu Słonecznego. To tzw. populacja dynamicznie „zimna”, mało przemieszczona od początku. Inne obiekty zostały w przeszłości grawitacyjnie „rozrzucone” na mocno wydłużone i nachylone orbity, tworząc tzw. dysk rozproszony, czyli populację dynamicznie „gorącą”. Zaskoczeniem jest to, że nawet te „gorące” obiekty również zachowują ślad miejsca, w którym powstały, mimo że ich orbity zostały kiedyś mocno przestawione.

Dlaczego wyniki są niewygodne dla wcześniejszych oczekiwań?
Z obserwacji wynikają dwie możliwości: albo w odległych rejonach Układu Słonecznego dochodzi do mniejszej liczby zderzeń, niż zakładano, albo kolizje zachodzą, lecz nie „orzą” powierzchni małych obiektów tak skutecznie, jak się spodziewano.

W tym projekcie szczególnie przydało się widzenie w podczerwieni teleskopu Webba. W świetle widzialnym jasność zależy nie tylko od rozmiaru, ale też od tego, jak bardzo powierzchnia odbija światło. W podczerwieni jasność dużo mocniej wiąże się z rozmiarem, co pozwoliło lepiej oszacować średnice i rozkład wielkości. I tu pojawiła się kolejna niespodzianka: najdrobniejszych obiektów wydaje się być mniej, niż przewidują modele.

Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Space.com