Mars nie ma dziś globalnej magnetosfery podobnej do ziemskiej, a jednak potrafi odchylić część wiatru słonecznego. Naukowcy zauważyli to dzięki wyjątkowo silnemu uderzeniu „pogody kosmicznej”, które na chwilę wzmocniło zjawisko zachodzące zwykle zbyt subtelnie, by je uchwycić.
Zwykle magnetosfera działa jak tarcza: pole magnetyczne planety zmusza naładowane cząstki płynące od Słońca, by ominęły ją bokiem. To ważne, bo taki wiatr może z czasem „wydmuchiwać” atmosferę i zwiększać dawkę promieniowania docierającą do powierzchni.
Co więc broni planety, która nie ma własnego silnego pola magnetycznego?
Najprościej mówiąc, Mars ma jonosferę, czyli warstwę naładowanych cząstek w górnej atmosferze, powstającą pod wpływem promieniowania słonecznego. Nowe badanie, opisane w artykule na Universe Today, pokazuje, że w tej właśnie jonosferze może działać tzw. efekt Zwan Wolfa, znany wcześniej głównie z planet posiadających wyraźne pole dipolowe, jak Ziemia.
Dlaczego w ogóle dało się to zobaczyć dopiero teraz?
Sonda MAVEN obserwowała Marsa przez wiele lat, mierząc m.in. właściwości górnej atmosfery i jonosfery. Zazwyczaj sygnał związany z tym efektem jest tam bardzo słaby i pozostaje poniżej progu czułości typowych analizatorów plazmy. Sytuacja zmieniła się podczas silnego uderzenia materii wyrzuconej ze Słońca, gdy otoczenie plazmowe wokół planety zostało mocno zaburzone. Wtedy zjawisko wyraźnie się wzmocniło i można było zauważyć, że przepływ plazmy jest odchylany w sposób spójny z działaniem tego mechanizmu.
To nie jest „magnetosfera jak na Ziemi”, ale też nie jest całkowity brak ochrony.
W przypadku Marsa mowa o tzw. indukowanej magnetosferze: oddziaływanie wiatru słonecznego z jonosferą tworzy układ pól, które „układają się” wokół dziennej strony planety. W takim środowisku efekt Zwan Wolfa może pomagać w odginaniu części napływających cząstek i zmieniać warunki w górnej atmosferze. Autorzy pracy sugerują też, że zjawisko może być obecne cały czas, tylko zwykle jest zbyt delikatne, by je rejestrować.
Po co nam ta wiedza o marsjańskiej „tarczy”?
To kolejny element układanki o tym, jak Słońce wpływa na planety i ich atmosfery, także wtedy, gdy nie mają one własnego silnego pola magnetycznego. Takie rozumienie interakcji z wiatrem słonecznym jest ważne dla przewidywania skutków burz słonecznych w całym Układzie Słonecznym i dla oceny warunków, z jakimi muszą się mierzyć sondy badające planety.
Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Universe Today



