Artemis 3 ma być dla NASA jednym z najbardziej złożonych lotów załogowych w historii programu. W jednym, krótkim oknie czasowym agencja chce połączyć działania trzech potężnych rakiet i dwóch prywatnych lądowników księżycowych, a stawką jest przygotowanie gruntu pod kolejne lądowanie ludzi na Księżycu.
Jak opisano w artykule na Space.com, Artemis 3 ma polegać nie tylko na starcie Oriona na rakiecie SLS, ale też na wyniesieniu na orbitę dwóch różnych pojazdów lądownikowych. To oznacza więcej niż jeden start, więcej niż jeden statek kosmiczny i serię spotkań oraz dokowań na niskiej orbicie okołoziemskiej.
W tej misji wszystko musi zagrać jak w zegarku.
NASA zakłada, że Orion poleci z czteroosobową załogą i sprawdzi, czy potrafi współpracować z dwoma projektami lądowników: Starshipem firmy SpaceX oraz Blue Moon firmy Blue Origin. Najprościej mówiąc, to test „wspólnego języka” między statkami z różnych programów i firm, zanim dojdzie do właściwego lądowania w następnej misji.
Plan jest wieloetapowy i mocno zależny od synchronizacji. Blue Moon ma trafić na orbitę po starcie na rakiecie New Glenn. Dopiero później ma wystartować Orion na SLS i zadokować do Blue Moon na około dwa dni testów oraz demonstracji technologii. Po odłączeniu Orion ma czekać na Starshipa, który również ma spotkać się z załogą na orbicie i pozostać zadokowany mniej więcej przez dobę.
Dwa lądowniki, ale nie takie same zadania.
W nowej wersji planu NASA zakłada udział obu lądowników, choć wcześniej brano pod uwagę wariant z jednym, „tym gotowym na czas”. W przypadku Starshipa chodzi o prototyp przeznaczony do dokowania, bez kabiny, do której astronauci mieliby wchodzić. Blue Moon ma natomiast zostać przygotowany tak, by podtrzymywać warunki potrzebne do przebywania załogi na pokładzie podczas testów.
Ważnym elementem mają być też skafandry. Prototyp skafandra opracowany przez Axiom Space ma polecieć na pokładzie Blue Moon, a astronauci Artemis 3 mają wykorzystać misję do sprawdzenia współpracy sprzętu i procedur.
Największe pytanie brzmi prosto: czy da się to spiąć w jedną misję?.
Złożoność rośnie, bo misja wymaga kilku startów, precyzyjnych spotkań na orbicie, dokowań i pracy z systemami dwóch niezależnych lądowników. NASA podkreśla, że nie wystartuje, jeśli nie będzie pewności, że lot da wystarczająco dużo danych, by kolejne podejście do lądowania było realnie bezpieczniejsze.
Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Space.com



