Amerykańska Federalna Komisja Łączności (FCC) zatwierdziła pierwszy demonstracyjny start satelity Eärendil 1 firmy Reflect Orbital. To ważne, bo projekt ma sprawdzić możliwość odbijania światła słonecznego na Ziemię „na żądanie”, a pomysł budzi rosnące obawy środowiska astronomicznego.
Zgoda FCC dotyczy przede wszystkim przydziału widma częstotliwości radiowych, z których satelita będzie korzystał. Nie jest to więc pełna ocena wpływu lustra na nocne niebo, choć właśnie ten wpływ jest dziś osią sporu.
Satelita ma świecić jak pełnia, ale inaczej.
Eärendil 1 ma rozłożyć w kosmosie reflektor o wymiarach 18 na 18 metrów. Według opisu projektu celem testu jest umiejętność skierowania na wybrany obszar światła o jasności porównywalnej do pełni Księżyca. Różnica polega na tym, że w tym przypadku jasność ma pochodzić z małego, punktowego źródła, a nie z dużej tarczy Księżyca widocznej na niebie.
Trzy testowe loty mają ruszyć jako pierwsze.
Jak opisano w artykule Universe Today, Reflect Orbital planuje trzy starty testowych, rozkładanych reflektorów w odstępach trzymiesięcznych, zaczynając od pierwszego zatwierdzonego lotu Eärendil 1 jeszcze w 2026 roku. W decyzji FCC wskazano orbitę niemal polarną o nachyleniu 88 stopni na wysokości 625 kilometrów.
Firma mówi o zastosowaniach cywilnych, ale nie tylko.
Reflect Orbital przedstawia pomysł jako „słoneczne światło na żądanie” dla różnych potrzeb, od wydłużania czasu pracy po wsparcie rolnictwa i reagowania na katastrofy. Jednocześnie w tekście podkreślono, że taka technologia może interesować także odbiorców instytucjonalnych, bo możliwość kierowania intensywnym światłem w wybrane miejsce ma znaczenie nie tylko komercyjne.
Astronomowie ostrzegają przed kolejną presją na nocne niebo.
Ostatnie lata przyniosły wzrost liczby jasnych obiektów na orbitach okołoziemskich, które potrafią psuć obserwacje jako niezamierzone reflektory. W tym przypadku koncepcja jest inna: odbijanie światła ma być celem samym w sobie, co może oznaczać konflikt z ideą ciemnego, naturalnego nieba. W materiale zwrócono uwagę na ryzyka dla obserwatoriów i przeglądów nieba oraz na obawy związane z bezpieczeństwem publicznym, lotnictwem i wpływem na nocne zwierzęta.
Firma deklaruje chęć współpracy z astronomami oraz zapowiadanie, kiedy i gdzie miałoby dochodzić do użycia wiązek światła. Wśród rozważanych pomysłów są też działania ograniczające emisję, na przykład szybkie ustawianie reflektorów w tryb pasywny, gdy nie pracują. Test Eärendil 1 ma pokazać, czy da się utrzymać światło w możliwie wąskim, „punktowym” śladzie. Trudniejsze pytanie brzmi, jak wyglądałoby to przy skali tysięcy podobnych obiektów.
Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Universe Today



