NASA podała kolejne kroki w sprawie misji ratunkowej dla obserwatorium Neil Gehrels Swift, które od 2004 roku krąży wokół Ziemi i bada krótkotrwałe, bardzo energetyczne zjawiska w kosmosie. Najważniejsza zmiana jest taka, że statek serwisowy LINK nie podniesie orbity Swifta, choć wciąż spróbuje spotkania w przestrzeni, by przetestować kluczowe możliwości na przyszłość.
Swift działa znacznie dłużej, niż planowano.
Satelita został zaprojektowany do obserwacji rozbłysków gamma. Najprościej mówiąc, to jedne z najbardziej gwałtownych „błysków” energii we Wszechświecie, które trwają krótko i wymagają szybkiej reakcji instrumentów. NASA podkreśla, że Swift przekroczył pierwotne założenia misji i przez ponad dwie dekady dostarczał danych o zmiennym niebie.
Dlaczego w ogóle potrzebna była misja ratunkowa?
Problemem jest stopniowo obniżająca się orbita. Z czasem satelity w niskiej orbicie tracą wysokość wskutek oporu górnych warstw atmosfery. W przypadku Swifta proces ten przyspieszył w ostatnim roku ze względu na zwiększoną aktywność Słońca, co nasila „puchnięcie” atmosfery na dużych wysokościach i podnosi opór.
LINK nie przeprowadzi kluczowego manewru, ale misja trwa.
Misja LINK, realizowana wspólnie przez NASA i firmę Katalyst Space, wystartowała 3 lipca 2026 roku na rakiecie Pegasus XL. Kilka tygodni po starcie pojawił się jednak problem z kontrolą orientacji statku, przez co zaczął niekontrolowanie wirować. W efekcie ogłoszono, że LINK nie wykona planowanego przechwycenia i nie podniesie orbity Swifta.
Jak opisano w artykule Universe Today, NASA i Katalyst Space nadal chcą spróbować zbliżenia do Swifta i tzw. operacji w pobliżu celu. Chodzi o zebranie danych i sprawdzenie procedur potrzebnych do przyszłych misji serwisowania satelitów. Agencja zapowiada też analizę kolejnych kroków i maksymalne wykorzystanie tego, czego uda się nauczyć podczas próby spotkania.
Co dalej ze Swift i obserwacjami rozbłysków gamma?
Bez korekty orbity NASA ocenia, że Swift prawdopodobnie wejdzie w atmosferę Ziemi jeszcze w 2026 roku. W ramach wcześniejszych planów „emerytury” satelity agencja zakłada, że bieżące misje częściowo wypełnią lukę po Swift, a jednocześnie będą rozważane nowe opcje szybkiego reagowania na przemijające zjawiska kosmiczne.
Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Universe Today



