KOSMOS ODKRYCIA KOSMICZNE

Naukowcy po raz pierwszy obserwowali na żywo przemianę centaura w kometę.

4 września 20263 min czytania
Udostępnij f in X

Astronomowie zobaczyli na żywo, jak obiekt z grupy centaurów zaczyna zachowywać się jak kometa. To ważna wskazówka, co naprawdę napędza „budzenie się” takich ciał, gdy ich orbita zbliża je do Słońca.

Centaury to niewielkie obiekty krążące między Jowiszem a Neptunem. Ich tory są zwykle niestabilne, bo po drodze stale „szarpią” nimi grawitacyjnie gazowe olbrzymy. Przez to centaur może z czasem zostać wyrzucony daleko od Słońca albo skierowany w stronę wewnętrznych rejonów Układu Słonecznego. Co istotne, centaury są też czymś pośrednim między planetoidami i kometami, więc świetnie pokazują, jak lodowe ciała mogą przechodzić w stan kometarny.

W tym przypadku naukowcy przyjrzeli się obiektowi 450P/LONEOS, obserwując go Kosmicznym Teleskopem Jamesa Webba oraz w obserwatorium Gemini North. Jak opisano w artykule Universe Today, w 1992 roku 450P/LONEOS miał bliskie spotkanie z Saturnem, które wyraźnie zmieniło jego orbitę. Teraz w peryhelium zbliża się do odległości orbitalnej Jowisza, a to okazało się wystarczające, by obiekt stał się aktywny.

Zaczęło się zwyczajnie od ogrzewania się powierzchni, ale efekt był bardzo „kometarny”.
W miarę zbliżania do nowego peryhelium teleskopy widziały, jak obiekt zaczyna uwalniać lotne gazy i jak formuje się warkocz z pary i pyłu. Najprościej mówiąc: ciało, które dotąd było czymś pomiędzy, zaczęło działać jak kometa.

Warkocz nie wyglądał jednak tak, jak podpowiada intuicja o „brudnych śnieżkach”.
Gdy zespół zbadał widmo świeżo powstałego warkocza, okazało się, że jest w nim niemal brak pary wodnej. Zaskakujące, bo zwykle to właśnie woda kojarzy się z głównym składnikiem lodowych komet. Zamiast tego wykryto silną obecność dwutlenku węgla, co sugeruje, że na tym etapie to on może być kluczowym „paliwem” aktywności.

Suchy lód może być pierwszym zapalnikiem kometarnej aktywności.
Jedno z proponowanych wyjaśnień mówi, że duża część lodu w 450P/LONEOS może mieć postać amorficzną i porowatą. Kiedy obiekt zaczyna się ogrzewać, lód wodny przechodzi w bardziej uporządkowaną, krystaliczną formę, a przy tym uwalnia się dwutlenek węgla. Tę interpretację wspierają obserwacje pyłowego warkocza, w którym widać oznaki obecności kryształków lodu.

Co dalej? Wszystko zależy od kolejnych spotkań z olbrzymami i od czasu.
Jeśli w przyszłości 450P/LONEOS zbliży się do Jowisza, jego orbita może znów się zmienić i poprowadzić go jeszcze bliżej Słońca. Wtedy kryształki lodu mogłyby intensywniej parować, a warkocz zostałby wzbogacony w wodę. Możliwy jest też scenariusz, w którym po wielu obiegach obiekt „wywietrzy” łatwo dostępny CO2 i dopiero wtedy w aktywności zacznie dominować woda. Tak czy inaczej, 450P/LONEOS jest wyjątkowo czytelnym przykładem tego, jak z czasem lodowe ciało może przeobrażać się w kometę.

Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Universe Today