Naukowcy z Japonii sprawdzają, czy krewetki mogą jeść w warunkach mikrograwitacji, bo w przyszłości takie zwierzęta mogłyby stać się elementem „łańcucha pokarmowego” dla baz na Księżycu. Najprościej mówiąc, chodzi o to, by nie wozić w kosmos wyłącznie gotowej żywności, tylko umieć wytwarzać świeże jedzenie na miejscu.
Badania opisane w artykule Universe Today dotyczą wciąż etapu laboratoryjnego, ale pokazują, że nawet dość złożone organizmy da się testować na Ziemi w warunkach przypominających nieważkość.
Mikrograwitację zasymulowano szybciej niż zwykle.
Większość eksperymentów mikrograwitacyjnych na Ziemi trwa zaledwie chwilę, a testy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej są drogie i mają ograniczoną przestrzeń. Dlatego zespół sięgnął po klinostat, czyli urządzenie, które szybko zmienia orientację próbek tak, by wypadkowo „rozmyć” działanie grawitacji. Ponieważ typowe klinostaty obracają się zbyt wolno, zwierzę może się do tego przystosować, badacze zbudowali własną wersję obracającą się znacznie szybciej.
Krewetki jadły, ale warunki nie były idealne.
W eksperymentach z młodymi krewetkami kuruma obserwowano, jak zachowują się podczas krótkiej, kilkunastominutowej symulacji mikrograwitacji. Szybki obrót powodował silne „chlupanie” wody w pojemniku, więc zwierzęta przytrzymywały się plastikowej siatki. Zauważono też, że krewetki chętniej pobierały pokarm, gdy przepływ wody słabł, a jadły głównie wtedy, gdy granulka znalazła się tuż przed ich aparatem gębowym, zamiast aktywnie „polować” jak w normalnej grawitacji.
Pojawiły się również sygnały zmian biologicznych.
W osobnym teście część krewetek poddano dobie symulacji mikrograwitacji, a potem porównano ich aktywność genów z grupą kontrolną w normalnym 1G. Różnice dotyczyły m.in. procesów związanych z chityną i rozwojem oskórka, czyli elementów powiązanych ze szkieletem zewnętrznym i ruchem. To sugeruje, że wpływ „mikrograwitacji” może sięgać głębiej niż tylko zmiana zachowania.
Wspierający test na solowcach wypadł spokojniej.
Ponieważ duże zwierzęta trudno badać w licznych grupach, wykonano też doświadczenie na Artemii, czyli tzw. solowcach. Przez kilka dni utrzymywano je w ciągłej rotacji, a one nadal żerowały na glonach, rosły i wydalały, czyli funkcjonowały w sposób zbliżony do normalnego.
Autorzy podkreślają, że do „kosmicznej akwakultury” potrzeba jeszcze wielu badań, a próby z rybami w tym projekcie ograniczyła jakość kamer. Mimo to praca pokazuje praktyczną drogę do dłuższych testów na Ziemi i przybliża odpowiedź na pytanie, czy świeże białko z hodowli wodnych może kiedyś uzupełniać dietę astronautów w przyszłych bazach księżycowych.
Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Universe Today



