TESS, satelita NASA znany głównie z wyszukiwania planet metodą tranzytów, po raz pierwszy „zobaczył” egzoplanetę dzięki mikrosoczewkowaniu grawitacyjnemu. W archiwalnych danych udało się wychwycić sygnał świata podobnego do Jowisza, choć krąży on znacznie dalej od swojej gwiazdy i znajduje się dużo dalej niż typowy zasięg odkryć TESS.
Dlaczego to odkrycie jest nietypowe dla TESS.
TESS zwykle wypatruje planet, gdy te przechodzą przed tarczą swojej gwiazdy i na chwilę osłabiają jej blask. Takie przejścia najłatwiej zauważyć, gdy planeta krąży blisko gwiazdy. Tym razem chodzi jednak o obiekt nazwany Gaia23bra b, określany jako super Jowisz, który krąży w odległości zbliżonej do tej, w jakiej Jowisz okrąża Słońce. Co więcej, cały układ leży około 40 tysięcy lat świetlnych od Ziemi, czyli daleko poza zwyczajowym „terenem łowieckim” TESS.
Najprościej mówiąc, mikrosoczewkowanie działa jak kosmiczna lupa.
Mikrosoczewkowanie grawitacyjne jest szczególnym przypadkiem soczewkowania grawitacyjnego, zjawiska przewidzianego przez ogólną teorię względności. Gdy masywny obiekt znajdzie się niemal na jednej linii między nami a odleglejszą gwiazdą, zakrzywia czasoprzestrzeń i odgina światło tła. W praktyce oznacza to krótkotrwałe wzmocnienie jasności tej dalszej gwiazdy.
W opisywanym przypadku astronomów zainteresowało to, że pojaśnienie nastąpiło dwa razy: raz z powodu przejścia gwiazdy na pierwszym planie, a drugi raz z powodu planety Gaia23bra b. Ten „podwójny” efekt soczewkowania pozwolił wnioskować o istnieniu planety ukrytej przy gwieździe-lensie.
Jednorazowe zjawisko, ale duża zmiana w podejściu.
Jak opisano w artykule Universe Today, takie zdarzenia są niepowtarzalne: pojawiają się i znikają, a do tego konkretnego układu raczej szybko nie będzie okazji wrócić w podobny sposób. Mimo to mikrosoczewkowanie jest cenne, bo otwiera drogę do znajdowania planet o większych orbitach, także takich, których tranzyty są trudne do uchwycenia.
Odkrycie podkreśla też znaczenie łączenia danych z różnych instrumentów. W tym przypadku kluczowe było wcześniejsze zarejestrowanie zdarzenia przez sondę Gaia Europejskiej Agencji Kosmicznej, która wskazała, gdzie i kiedy warto w danych szukać sygnału. Dopiero zestawienie mocnych stron obu obserwatoriów pozwoliło dostrzec planetę, której TESS w standardowym trybie pracy prawdopodobnie by nie znalazł.
Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Universe Today



