Astronomowie potwierdzili istnienie trzeciej planety krążącej wokół gwiazdy Beta Pictoris i pokazali ją na bezpośrednim zdjęciu z Ziemi. To Beta Pictoris d, obiekt około 100 razy słabszy od słynnej planety Beta Pictoris b i zarazem najsłabsza egzoplaneta, jaką udało się bezpośrednio sfotografować z powierzchni naszej planety.
Planeta, która ukrywała się w danych.
Odkrycie zaczęło się od czegoś, co miało być rutynową analizą. Zespół przyglądał się znanej już planecie Beta Pictoris b, chcąc sprawdzić, jak zmienia się w czasie. W trakcie analizy obrazów badacze dostrzegli jednak słaby sygnał oddzielony od b, który wyglądał jak coś więcej niż przypadkowa struktura w pobliżu jasnego sąsiada.
Żeby upewnić się, że to nie złudzenie, astronomowie sięgnęli do archiwum Europejskiego Obserwatorium Południowego i zaczęli przeglądać starsze obserwacje. Nowy obiekt pojawiał się na wielu ujęciach sprzed lat, nawet z okresu sięgającego 11 lat wstecz. To właśnie dzięki temu „polowaniu w archiwach” można było stwierdzić, że chodzi o planetę, a nie chwilowy artefakt.
Dlaczego tak trudno ją zobaczyć z Ziemi?
Najprościej mówiąc, obrazowanie bezpośrednie polega na zrobieniu planecie „zdjęcia”, ale gwiazda obok niej świeci nieporównanie jaśniej. Metoda działa więc tylko wtedy, gdy planeta jest wystarczająco jasna, by wyłonić się z blasku swojej gwiazdy. Beta Pictoris d jest przy tym stosunkowo chłodna, a przez to wyjątkowo słaba.
Pierwsze wyraźne wykrycie Beta Pictoris d wykonano instrumentem ERIS na Bardzo Dużym Teleskopie (VLT) ESO. Dodatkowo, niezależny zespół odnalazł tę samą planetę w obserwacjach Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, a ślady obiektu dało się też znaleźć w archiwalnych danych z innych instrumentów VLT oraz JWST, gdy wiadomo już było, gdzie patrzeć.
Co wnosi trzecia planeta w tym układzie?
Beta Pictoris d, podobnie jak pozostałe dwie planety w tym systemie, jest gazowym olbrzymem. Wyróżnia ją jednak szersza orbita oraz mniejsza masa niż w przypadku Beta Pictoris b i c. To sprawia, że system Beta Pictoris staje się jednym z nielicznych, w których udało się bezpośrednio zobrazować więcej niż dwie planety.
Jak opisano w komunikacie ESO, nowa planeta pomaga też wyjaśnić zagadkę związaną z kształtem otaczającego gwiazdę dysku szczątków, czyli pozostałości po procesie formowania planet. Odkrycie jest jednocześnie mocnym argumentem za tym, że w archiwach dużych obserwatoriów mogą kryć się kolejne obiekty, których wcześniej nie dało się pewnie rozpoznać.
Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Eso.Org



