W centrum Drogi Mlecznej od lat świeci zagadkowy nadmiar promieni gamma, który nie pasował do znanych źródeł. Jedno z wyjaśnień zakładało anihilację cząstek ciemnej materii, lecz hipoteza traciła na sile, bo sygnał wyglądał bardziej jak spłaszczony „wałek” niż kulista otoczka, jakiej oczekiwano po halo ciemnej materii. Nowe symulacje przynoszą zwrot: materia ciemna w pobliżu środka Galaktyki może być właśnie spłaszczona. Zespół Mooritsa Mihkela Muru, korzystając z wysokorozdzielczych symulacji HESTIA, pokazał, że dawne zderzenia i oddziaływania grawitacyjne zniekształcają rozkład masy, upodabniając go do pudełkowatego zgrubienia gwiazd widocznego w centrum Drogi Mlecznej. Taki kształt naturalnie odtwarza wzór nadwyżki gamma rejestrowanej przez teleskop Fermi.
To odkrycie nie rozstrzyga sporu, ale przywraca wiarygodność scenariuszowi z ciemną materią. Konkurencyjna teoria wskazuje na populację milisekundowych pulsarów, licznych, lecz zbyt słabych, by każdy z osobna został wykryty. Rozstrzygające mogą być przyszłe obserwacje o lepszej rozdzielczości: jeśli w centrum dominować będą punktowe źródła, wygrają pulsary; jeśli po odjęciu znanych obiektów pozostanie gładka poświata, zyska hipoteza anihilacji. W budowie są instrumenty idealne do takiego testu, m.in. radiowy Square Kilometre Array i naziemna sieć gamma Cherenkov Telescope Array.
Najważniejszy wniosek brzmi: długo podtrzymywane założenie o sferycznym halo w wewnętrznej Galaktyce mogło wprowadzać w błąd interpretację danych. Urealnienie geometrii – zgodne z historią zlewających się układów – sprawia, że sygnał z Fermi nie musi być sprzeczny z ciemną materią. Debata pozostaje otwarta, ale sama struktura Drogi Mlecznej okazuje się kluczem do rozwiązania łamigłówki. Więcej szczegółów i komentarze badaczy przytacza serwis Yahoo, streszczając publikację z Physical Review Letters (22 października 2025).
Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Yahoo News



