Betelgeza, jeden z najjaśniejszych punktów na nocnym niebie, znów przyciąga uwagę astronomów. Tym razem odkryto, że ta słynna czerwona nadolbrzymia gwiazda nie jest samotna — tuż obok niej krąży niewielki, niemal niewidoczny towarzysz. Odkrycia dokonano za pomocą teleskopu Gemini North na Hawajach i specjalistycznego instrumentu Alopeke, który pozwolił dostrzec ten układ w niespotykanej dotąd rozdzielczości.
Betelgeza od wieków intrygowała ludzi swoimi zmianami jasności. Przez lata pojawiały się przypuszczenia, że jej dziwne zachowanie może być wynikiem istnienia bliskiego towarzysza, którego jednak nie udawało się potwierdzić. Teraz, po dokładnej analizie danych zbieranych przez ponad sto lat i obserwacjach w wysokiej rozdzielczości, naukowcy potwierdzili istnienie małej, gorącej gwiazdy, prawdopodobnie typu A lub B, która orbituje wokół Betelgezy w ciągu około sześciu lat.
Towarzysz jest prawie milion razy słabszy od Betelgezy i dzieli ich zaledwie cztery jednostki astronomiczne, co odpowiada odległości czterokrotnie większej niż dystans Ziemia–Słońce. Mimo to jego obecność może wyjaśniać wiele niezwykłych zjawisk, jakie obserwowano w przypadku tej czerwonej nadolbrzymki — w tym jej słynne „wielkie przyciemnienie” z 2019 roku. Naukowcy przypuszczają, że wyrzuty materii z Betelgezy mogły zderzać się z materiałem pozostawionym przez towarzysza, tworząc chmurę pyłu zasłaniającą gwiazdę.
Odkrycie ma ogromne znaczenie dla badań innych czerwonych nadolbrzymów, takich jak Antares, które również wykazują podobne zmiany jasności. Daje to nowe narzędzie do rozumienia ewolucji takich gwiazd oraz ich interakcji z bliskimi towarzyszami.
Niewielki towarzysz Betelgezy prawdopodobnie wciąż nie rozpoczął jeszcze procesu syntezy wodoru i jest na etapie przed główną sekwencją życia gwiazdy. Ostatecznie jednak i on podzieli dramatyczny los Betelgezy — w ciągu najbliższych tysięcy lat może zostać pochłonięty przez swojego olbrzymiego sąsiada, a potem oboje skończą jako część potężnej eksplozji supernowej.
Źródło: Universe Today



