Fomalhaut to jedna z najjaśniejszych gwiazd nocnego nieba, oddalona o około 25 lat świetlnych. Choć stosunkowo młoda – liczy zaledwie 440 milionów lat – otoczona jest rozległym dyskiem z pyłu i odłamków skalnych, które powstają w wyniku zderzeń planetozymali. Takie dyski to miejsca, w których rodzą się planety, dlatego Fomalhaut od dawna przyciąga uwagę astronomów.
Nowe obserwacje wykonane przez teleskop ALMA wskazują, że dysk Fomalhauta jest wyraźnie zdeformowany. Ma on tzw. „ujemny gradient mimośrodu” – im dalej od gwiazdy, tym bardziej regularny staje się jego kształt. Dodatkowo widać różnice w szerokości poszczególnych fragmentów – południowo-wschodnia część dysku jest o 4 jednostki astronomiczne szersza od północno-zachodniej.
Co to oznacza? Zdaniem badaczy, najlepszym wyjaśnieniem jest obecność masywnej egzoplanety ukrytej w obrębie dysku. Modelowanie sugeruje dwa możliwe scenariusze: planeta mogłaby krążyć w odległości 109–115 jednostek astronomicznych od gwiazdy, czyszcząc przestrzeń aż do krawędzi głównego pasa, albo znajdować się bliżej – w odległości 70–75 jednostek astronomicznych, wewnątrz tzw. pasa pośredniego odkrytego przez teleskop Jamesa Webba.
Choć planeta ta pozostaje niewidoczna dla obecnych instrumentów, wpływ, jaki wywiera na otaczający dysk, jest coraz bardziej oczywisty. Astronomowie podkreślają, że interakcje między dyskami a planetami mogą być kluczowe dla kształtowania ich struktury i dają unikalny wgląd w procesy formowania się układów planetarnych.
Na razie nie da się bezpośrednio potwierdzić istnienia planety, ale kolejne obserwacje ALMA i JWST mogą w przyszłości dostarczyć nowych dowodów. Historia Fomalhauta pokazuje, jak złożone i dynamiczne mogą być młode systemy planetarne – a także jak blisko jesteśmy, by odkryć ich ukrytych mieszkańców.
Źródło: Universe Today



