Galaktyki we wczesnym Wszechświecie miały być miejscem intensywnego narodzin gwiazd, ale najnowsze dane z Teleskopu Webba pokazują coś zaskakującego – niektóre z nich były już wtedy „martwe”. Międzynarodowy zespół naukowców z Uniwersytetu Genewskiego odkrył galaktykę, która zakończyła proces formowania gwiazd zaledwie 700 milionów lat po Wielkim Wybuchu. Obiekt nazwany RUBIES-UDS-QG-z7 może zmienić nasze rozumienie tempa ewolucji galaktyk.
Do tej pory sądzono, że galaktyki potrzebują miliardów lat, by przejść od fazy aktywnej do tzw. wygaszonej, czyli takiej, która przestała tworzyć nowe gwiazdy. Tymczasem RUBIES-UDS-QG-z7 osiągnęła masę ponad 10 miliardów Słońc i stała się „cicha” w zaledwie kilkaset milionów lat. Co więcej, jej rozmiar wynosi tylko 650 lat świetlnych, co oznacza ogromne zagęszczenie gwiazd. Dla porównania, nasza Droga Mleczna ma około 100 000 lat świetlnych średnicy.
Odkrycie zostało dokonane w ramach programu RUBIES przy użyciu spektrometru NIRSpec na pokładzie teleskopu JWST. Wcześniejsze modele nie przewidywały istnienia aż tak starych i masywnych wygaszonych galaktyk. Naukowcy szacują, że takich obiektów może być nawet 100 razy więcej niż zakładają obecne teorie. To oznacza, że proces formowania się galaktyk i ich ewolucji mógł zachodzić znacznie szybciej i bardziej dynamicznie niż dotychczas sądzono.
To odkrycie zmusza astrofizyków do przemyślenia modeli kosmologicznych i lepszego zrozumienia, jak powstawały najstarsze struktury we Wszechświecie.
Źródło: Universe Today