Kiedy łazik Perseverance wylądował w kraterze Jezero na Marsie w lutym 2021 roku, naukowcy mieli nadzieję, że znajdzie ślady dawnych rzek i jezior. Krater wybrano właśnie ze względu na obecność delty — formacji osadowej powstałej wskutek działalności wodnej miliardy lat temu. Jak się jednak okazuje, to niejedyna tajemnica, którą skrywa to miejsce.
Najnowsze badania wykazały, że Perseverance osiadł bardzo blisko wulkanu złożonego — góry nazwanej Jezero Mons, widocznej na południowym wschodzie horyzontu. Zespół badawczy kierowany przez Sarę Cuevas-Quiñones z Georgia Tech i Brown University sugeruje, że lawa wypływająca z Jezero Mons mogła ukształtować znaczną część dna krateru. Jeśli to prawda, próbki pobrane przez łazik mogą zawierać nie tylko ślady działalności wodnej, ale też materiałów pochodzenia wulkanicznego.
Dowody zebrane z orbity i przez samego Perseverance wskazują na obecność minerałów, takich jak oliwin i piroksen, charakterystycznych dla skał magmowych. Co więcej, formacje nazwane Séítah i Máaz, które łazik analizował, przypominają skały, jakie powstają, gdy magma powoli stygnie pod powierzchnią.
Choć przed misją sądzono, że dno krateru to głównie osady jeziorne, okazało się, że to prawdopodobnie zastygła lawa. Co ciekawe, na zboczach Jezero Mons widoczne są struktury przypominające dawne przepływy lawy. Wszystko to sugeruje, że wulkan był aktywny, gdy Mars miał cieplejszy i wilgotniejszy klimat.
Obecność wulkanu w pobliżu dawnego jeziora mogła sprzyjać dłuższemu utrzymaniu się wody w stanie ciekłym — a to z kolei zwiększało szanse na istnienie życia. Niestety, przyszłość misji sprowadzającej próbki z Marsa na Ziemię wciąż jest niepewna, a naukowcy będą musieli poczekać przynajmniej do lat 40., by móc dokładnie przebadać zgromadzony materiał.
Źródło: Universe Today



