We wtorek w rejonie Santa Barbara w Kalifornii doszło do rozległej awarii prądu, która sparaliżowała komunikację i wpłynęła na odwołanie planowanego startu rakiety SpaceX. Według Federalnej Administracji Lotnictwa awaria prądu zakłóciła łączność w centrum kontroli ruchu lotniczego w Los Angeles, które zarządza ruchem nad Oceanem Spokojnym. Biuro Zarządzania Kryzysowego hrabstwa Santa Barbara potwierdziło, że przez to całe hrabstwo miało problemy z numerem alarmowym 911.
Start rakiety Falcon 9 z bazy Vandenberg Space Force Base był zaplanowany na godzinę 11:15 czasu lokalnego. Licznik odliczał już ostatnią minutę, gdy misja dostała status „no-go” ze względu na bezpieczeństwo w powietrzu. Decyzję o przełożeniu startu podjęto właśnie ze względu na problemy z komunikacją lotniczą – bezpieczeństwo było priorytetem dla FAA.
Na pokładzie Falcona 9 znajdowała się ważna misja NASA – TRACERS. W jej ramach w kosmos miały polecieć bliźniacze satelity, których zadaniem jest badanie ziemskiej magnetosfery, czyli tarczy chroniącej Ziemię przed wiatrem słonecznym. Satelity mają sprawdzać, jak wybuchy magnetyczne wpływają na to, że cząsteczki wiatru słonecznego docierają do atmosfery ziemskiej i jak to zjawisko oddziałuje na pogodę kosmiczną oraz nasze technologie.
Na pokładzie były też trzy mniejsze satelity badawcze. Mimo opóźnienia NASA uspokaja, że cały ładunek jest w dobrym stanie i wszystko wskazuje na to, że start w środę powinien odbyć się zgodnie z planem. Po południu we wtorek w Santa Barbara wciąż były odczuwalne skutki awarii, a telekomunikacja działała niestabilnie.
Źródło: Yahoo News



