Doświadczenia z pogranicza życia i śmierci od zawsze fascynowały naukowców oraz osoby, które ich doświadczyły. Wiele osób po zatrzymaniu akcji serca opisuje wizje tunelu z jasnym światłem, poczucie oderwania od ciała czy spotkania z bliskimi zmarłymi. Zaskakująco podobne wrażenia relacjonują osoby, które przyjmują silny psychodelik – DMT (dimetylotryptaminę). Najnowsze badania wskazują, że choć oba te doświadczenia mają wiele wspólnego, różnią się także ważnymi szczegółami.
W badaniu przeprowadzonym przez brytyjskich naukowców ochotnicy przyjmowali DMT w domowych warunkach. Badacze przeprowadzali z nimi szczegółowe wywiady, które pozwoliły lepiej zrozumieć przebieg i szczegóły przeżyć. Wyniki zestawiono z relacjami osób po doświadczeniach z pogranicza śmierci, zebranymi podczas zatrzymania akcji serca. Okazało się, że zarówno osoby po DMT, jak i po NDE (near-death experience), relacjonują poczucie oddzielenia od ciała, podróżowanie przez tunele czy kontakt ze świetlistymi istotami. W obu przypadkach doświadcza się również niezwykłych emocji – spokoju, miłości, ale i lęku.
Różnice pojawiają się w szczegółach. Po DMT prawie nie zdarza się klasyczny „przegląd życia”, tak typowy dla NDE. Z kolei podczas śmierci klinicznej rzadko obserwuje się wizje geometrycznych wzorów, które są charakterystyczne dla DMT. Użytkownicy DMT opowiadają o spotkaniach z „obcymi” istotami, natomiast osoby po NDE częściej widzą zmarłych bliskich.
Naukowcy są zdania, że podobieństwa wynikają z działania tych samych mechanizmów w mózgu – głównie zaburzeń w przetwarzaniu sygnałów z ciała i otoczenia, a różnice kształtuje nasza kultura i osobiste przekonania. Czy DMT jest produkowane w naszych mózgach podczas umierania? Badania na szczurach sugerują, że tak, ale nie ma jeszcze twardych dowodów dla ludzi.
Zrozumienie tych mechanizmów może mieć praktyczne znaczenie – DMT, stosowane w kontrolowanych warunkach, być może pozwoli złagodzić lęk przed śmiercią i pomóc w terapii egzystencjalnych kryzysów.
Źródło: Science Alert



