Badacze od lat próbują zrozumieć, skąd w kosmosie biorą się wysokoenergetyczne neutrina, które bez przerwy przecinają Wszechświat i docierają na Ziemię. Te lekkie cząstki powstają prawdopodobnie w miejscach niezwykle gwałtownych, takich jak supernowe czy zderzenia gwiazd z czarnymi dziurami. Najnowsze badanie zespołu z Uniwersytetu Tohoku, opisane w „The Astrophysical Journal”, przybliża naukowców do rozwiązania tej zagadki.
W centrum analiz znalazło się rzadkie zjawisko nazwane multipletami neutrin, czyli wykryciem kilku cząstek z tego samego kierunku w krótkim czasie. Taką serię sygnałów dostrzegł detektor IceCube na Antarktydzie, który obserwuje niebo przez ponad kilometr lodu naszpikowanego fotodetektorami.
Naukowcy porównali dane z IceCube z obserwacjami Zwicky Transient Facility, która rejestruje jasne i krótkotrwałe zdarzenia na niebie. Sprawdzali, czy w tym samym czasie pojawiły się supernowe, rozerwania gwiazd przez czarne dziury lub inne potężne eksplozje. Wynik okazał się zaskakujący – nie znaleziono żadnego oczywistego kosmicznego źródła.
Brak potwierdzenia nie był jednak porażką. Dzięki temu badacze określili nowe, najdokładniejsze dotąd ograniczenia dotyczące jasności i czasu trwania zjawisk, które mogą produkować neutrina. Jak podkreślono w komunikacie Uniwersytetu Tohoku, takie „puste” wyniki pomagają ulepszać modele i zawężać obszary dalszych poszukiwań.
Zespół planuje teraz szybsze obserwacje następcze, które mają zwiększyć szanse na znalezienie widzialnych odpowiedników przyszłych multipletów. Każdy kolejny krok pomaga zbliżyć się do wyjaśnienia jednego z największych sekretów współczesnej astrofizyki.
Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: https://www.universetoday.com/



