Księżyc Saturna, Enceladus znowu wzbudza zainteresowanie naukowców. To jedno z niewielu miejsc w Układzie Słonecznym, gdzie woda z podziemnego oceanu trafia prosto w przestrzeń kosmiczną, a to oznacza, że możemy ją zbadać bez potrzeby lądowania czy wiercenia w lodzie. Najnowsze badania pokazują, że misja typu orbiter lub przelot przez te pióropusze może dostarczyć bezcennych informacji o możliwości istnienia życia na tej lodowej kuli.
Enceladus wyrzuca gaz i cząstki lodu z potężnych szczelin w okolicach bieguna południowego. Przelatujący statek kosmiczny mógłby je zebrać i przeanalizować. Choć sonda Cassini dokonała takich przelotów ponad dekadę temu, jej instrumenty nie były przystosowane do wykrywania złożonych cząsteczek organicznych. Obecnie dostępna technologia pozwala wykrywać nawet pojedyncze mikroby, jeśli znalazłyby się w próbce lodu.
Nowe badania sugerują, że do zebrania odpowiednio dużej ilości materiału potrzeba byłoby około 100 razy więcej cząstek, niż dotąd sądzono. Wnioski te mogą mieć wpływ na projekt przyszłych misji. Na liście priorytetów NASA znalazła się tzw. Enceladus Orbilander – sonda, która nie tylko orbitowałaby wokół księżyca, ale i mogłaby lądować.
Jeśli w podziemnym oceanie faktycznie istnieje życie, może ono przypominać to z okolic hydrotermalnych kominów na Ziemi, gdzie bez udziału światła istnieją całe ekosystemy. Prawdopodobnie na Enceladusie komórki żywe nie występują w dużych ilościach, ale nawet ich ślad – w postaci tłuszczów, białek lub kwasów nukleinowych – byłby wielkim odkryciem.
Enceladus, obok Europy, Ganimedesa czy Tytana, jest jednym z głównych kandydatów do dalszych badań pod kątem życia poza Ziemią. Dzięki swoim pióropuszom stanowi wyjątkową okazję do zbadania oceanu ukrytego pod lodową skorupą – być może to właśnie tam, a nie na Marsie, znajdziemy pierwsze ślady życia pozaziemskiego.
Źródło: Universe Today



