Nowe analizy danych z misji Cassini sugerują, że Tytan — największy księżyc Saturna — najpewniej nie kryje globalnego oceanu pod lodową skorupą, lecz mieszaninę lodu i „brei” wodnej. To rzadki wyjątek od częstej w astronomii reguły, według której silne pływy tłumaczy się obecnością rozległego, ciekłego zbiornika ukrytego w głębi ciała niebieskiego.
Skąd wziął się wcześniejszy obraz oceanu?
W 2008 r. wskazywały na niego pomiary pływowego „ugięcia” Tytana. Saturn rozciąga księżyc, co subtelnie zmienia jego pole grawitacyjne. Sonda rejestrowała te zmiany jako wahania prędkości, widoczne w przesunięciu dopplera łączności z Ziemią. Wówczas przyjęto, że tak duża „ugiętość” wymaga ciepłego, płynnego oceanu, który pozwala skorupie bardziej się odkształcać niż twardy lód.
Co zmieniła nowa analiza?
Jak opisano w artykule, badacze ponownie przeliczyli archiwalne sygnały radiowe Cassiniego, usuwając z nich zakłócenia nową metodą. Najprościej mówiąc, okazało się, że energii pływów ubywa szybciej, niż pasowałoby do jednolitego oceanu. Ten efekt dobrze tłumaczy wnętrze złożone z lodu i wodnej „brei”: taka struktura wciąż pozwala Tytanowi się uginać, ale jednocześnie rozprasza ciepło, co utrudnia stopienie się wnętrza w całość.
Co to oznacza dla życia?
To w praktyce nie przekreśla nadziei na chemię sprzyjającą prostym formom życia. Zamiast jednego oceanu mogą istnieć kieszenie ciepłej wody blisko skalistego jądra, które okresowo migrują przez warstwy wysokociśnieniowego lodu w stronę skorupy. Chodzi o cykl, który mógłby dostarczać do powierzchni minerały z głębi i mieszać je z bogatymi w węglowodory osadami Tytana.
Co dalej?
Tytan pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych światów Układu Słonecznego: ma gęstą atmosferę i jeziora ciekłych węglowodorów. Nowy obraz wnętrza powstał wyłącznie z ponownie zbadanych danych, więc kolejne odpowiedzi przyniosą dopiero przyszłe misje. W planach jest wirnikowiec Dragonfly, którego start przewidywany jest około 2028 r. Jeśli poleci, może sprawdzić, czy ślady podpowierzchniowych „kieszeni” wody da się rozpoznać po tym, co dzieje się na i tuż pod powierzchnią księżyca.
Ilustracja została przygotowana z użyciem AI na bazie oryginalnego zdjęcia w celu zachowania spójności wizualnej.
Pełna treść źródłowa: Universe Today



