Dzięki teleskopowi Jamesa Webba naukowcy odkryli coś niezwykłego: cząsteczki lodu wodnego w dysku pyłowym wokół młodej gwiazdy HD 181327. To pierwszy raz, gdy udało się potwierdzić obecność lodu w tzw. obcym Pasie Kuipera — strefie bogatej w szczątki po tworzeniu się planet, podobnej do tej w naszym Układzie Słonecznym.
Gwiazda HD 181327, oddalona od Ziemi o 156 lat świetlnych, liczy sobie zaledwie 18,5 miliona lat i jest znacznie młodsza od Słońca. Jej otoczenie to istny kosmiczny śmietnik: fragmenty komet, planetoid i pyłu bogatego w wodę, który powstał na skutek kolizji większych ciał niebieskich.
Analizy spektrometryczne wykonane przez instrument NIRSpec na pokładzie teleskopu Webba wykazały obecność tzw. „szczytu Fresnela” – charakterystycznego znaku lodu wodnego – w zakresie 3,1 mikrometra. Co ciekawe, ilość lodu wzrasta w miarę oddalania się od gwiazdy: w najdalszych obszarach dysku zawartość lodu dochodzi aż do 21% masy. To właśnie tam panują warunki najbardziej sprzyjające jego przetrwaniu.
Lód w tym systemie nie jest jednak statyczny. Promieniowanie ultrafioletowe gwiazdy systematycznie go niszczy, ale nieustannie zachodzące kolizje między ciałami niebieskimi dostarczają nowych porcji pyłu i lodu. To dynamiczne środowisko przypomina wczesne etapy naszego Układu Słonecznego, kiedy to lodowe komety mogły dostarczać wodę na Ziemię.
Co równie ważne, obecność takiej lodowej rezerwy sugeruje, że mogą tu powstawać planety. Lód wodny odgrywa istotną rolę w łączeniu się drobin materii w większe struktury — to pierwszy krok w kierunku tworzenia planet. Na razie żadnej planety w tym systemie nie wykryto, ale wszystko wskazuje na to, że składniki do ich powstania są obecne.
To odkrycie potwierdza, że dzięki teleskopowi Webba otwieramy zupełnie nowy rozdział w badaniu narodzin planet. W najbliższej przyszłości możemy spodziewać się kolejnych przełomów i jeszcze lepszego zrozumienia, jak z lodu, pyłu i światła rodzą się nowe światy.
Źródło: Yahoo News



